SŁOWA PRAWDY DLA UŻYTKU WSZYSTKICH STANÓW
SŁOWA PRAWDY DLA UŻYTKU WSZYSTKICH STANÓW
Zebrał Ks. L. Nowara
WSTĘP.
Wiek nasz jął się do pracy i z niezwy- kłym dotąd zapałem usiłowania swoje poszu- kiwaniu prawdy poświęcił. Formę towarzyską wzięto na warsztat jak przystarzałą sztukę odzienia: przykrawają nicują łatają lecz zawsze w niej coś niewygodnego, zawsze jakieś prężenie, ci- śnienie zostaje. Cóż robić? spostrzegli nasi majstrowie że nie mają potrzebnej nauki, że nie posiadają miary stosownej, aby dziełu swemu należy i kształty nadali. Owóż tedy z nożycami w ręku, rzucono się do rozbierania form dawnych, do roztrzą- sania starożytnych sposobów, aby wtem ćwi- czeniu potrzebnej nabyć zręczności. Wszystko napróżno : co stare, zdawniałe to już ani na dzisiaj ani na jutro się nie przy- da ; ludzkość wyszła z dzieciństwa i z dawnych sukien wyrosła koniecznie coś nowego potrzeba. Koniecznie? .. może był już mistrz jaki co wiedział tajemnicę miary przyszłych po- koleń może on ją objawił a ludzie zapo- mnieli ? szukajmy! Podjęto prace olbrzymie : napisano, prze- czytano stosy ksiąg różnego rodzaju; istność człowieka wzięto pod rozbiór i dochodzono początku wszystkich władz jego przeglą- dano , przemierzano ciało i duszę, badano tajemnice wielkiego rzemieślnika natury a przecież dotąd wszystkie poszukiwania zo- stały nadaremne zawsze jeszcze wielu w spółczesnej sukni duszno, ciasno, niewygo- dnie. Zrucić! zawołali niektórzy zrucić! ?.. Dzieci! A cóż Avas będzie strzegło od slo- ty, od spieki od zimna. Lepiej mieć su- knią niewygodną, jak nie mieć żadnej. Szukają tedy i przetrząsają znowu. Wa- śnią się między sobą robotnicy a w po- mieszaniu pomysłów i usiłowań, powstał taki zamęt jak przy budowaniu wieży Babiloń- skiej ludzie bowiem przestali się rozu- mieć. Co jednemu zda się pomocą, to drugi zawadą nazywa co jeden kręci na lewo, to drugi na prawo obraca, każdy by chciał swoje zdanie utrzymać i rad pognębić tych co go nie dzielą a wśród usiłowań tych i gniewu tego marnieje praca wszystkich, bo gdzież kiedy dzieło rozumne z niezgody po- wstało? A czemże jest porządek świata jeźli nie zgodą wszystkich jego części zkądże smutek wasz pochodzi jeźli nie z braku zgody między suknią waszą i ciałem waszem ? Tak rozmyślałem sobie, o bracia moi, wa- żąc w duchu swoim krwawą pracę tylu wie- ków i wasze trudy daremne. I żal ogarnął serce moje, i chciałem złorzeczyć Bogu że czło- wiekowi dał myśli większe jak przeznaczenie jego i szczęście pokazał, a dostąpić go nie pozwolił. Ale chwila zastanowienia wstrzy- mała bluźnierstwo na ustach moich : nie bracia moi Bóg nie oszukał człowieka tle człowiek oszukuje sam siebie, łamiąc prawa czyli ustawy sobie nadane i uży- wając dóbr świata inaczej jak przepisano mu było. Człowiek oszukuje sam siebie ufając wła- snej mądrości więcej niż odwiecznemu światłu co kierować miało nim na ziemi. Człowiek odrzucił to światło i z własnych sposobów chce coś nowego, lepszego wycią- gnąć i dla tego to ciemność wszędzie spo- tyka na drodze swojej bo Bóg jeden jest jasnością a człowiek posiada jej tylko tyle ile mu udzielono było. Długi czas wystarczała ona potrzebom lu- dzkim aż na raz uznano ją niedostate- czną i poczęto grzebać w szczątkach prze- szłości poczęto wskrzeszać pomysły odzia- ne pyłem zapomnienia. I każdy do błędów poprzednika dołożył swoje błędy i powstało ich tyle ile jest teraz a ten wir niezgodnych z sobą ży- wiołów nazwano poszukiwaniem prawdy. I ja też, bracia moi choć kapłan po- święcony Bogu i Słowu Jego znęcony no- wością, chwyciłem się tych ksiąg postacią wabnych sądząc w szaleństwie mojem, że one więcej mnie oświecą niż Pismo na któ- rem opiera się wiara chrześcijanina. Dnie i noce trawiłem na czytaniu a nie- pewność rosła we mnie w miarę przejęcia się tą piękną trucizną nazwaną imieniem nauki a smutek mój zwiększał się, bo niewi- działem sposobu zaradzenia nędzom braci moich. Zwątpiłem o słowie Bożem widząc jak bez- skutecznem się stało i z żalem w sercu szedłem do świątyni i w modlitwie nie mia- łem żadnej pociechy a błogosławiąc lud zgromadzony myślałem sobie kuglarstwo. Bo jakże miałem myśleć inaczej kiedy przeczytałem ksiąg tyle a z każdej wyglądało - lo jedno twierdzenie: że Religia nasza na potrzeby wieku niedostateczna i trzeba coś nowego wymyślić aby ludzie błądzić prze- stali. Zarzuciłem ćwiczenia pobożności a li- tując się nędzy braci moich pracowałem dnie całe